Marcowy weekend (14-15.03.2026) upłynął nam pod znakiem intensywnych ćwiczeń jaskiniowych wraz z Fundacją Wsparcia Ratownictwa RK, które po raz kolejny pokazały, że działania w podziemiu wymagają znacznie więcej niż tylko sprawności technicznej. To jednocześnie logistyka, medycyna, łączność, transport linowy, podejmowanie decyzji pod presją czasu i umiejętność działania mimo zmęczenia.
Scenariusz objął dwa osobne epizody. Pierwszy dotyczył działań poszukiwawczo-ratowniczych w Jaskini Józefa. Drugi był akcją ratunkową w jaskini „Przepaść”, z ciężko poszkodowaną kobietą po upadku z wysokości. Oba epizody były wymagające, realistyczne i zostawiły po sobie dużo cennych wniosków.
Akcja 1 – Jaskinia pierwsza
Pierwsze działania rozpoczęły się wieczorem. Założenie było proste tylko z pozoru: w jaskini znajdowały się osoby zaginione, ale ich dokładna liczba nie była znana. Zespół rozpoczął przygotowania do wejścia, organizację sprzętu oraz poręczowanie. Już na etapie dojazdu pojawiły się pierwsze trudności, które przypomniały, że problemy w takich działaniach zaczynają się nieraz jeszcze przed wejściem pod ziemię.
Po dotarciu do otworu rozpoczęło się właściwe działanie w jaskini. W trakcie przeszukiwania odnaleziono jedną ofiarę śmiertelną, a następnie dwóch żywych poszkodowanych. Każdy z tych przypadków wymagał innego podejścia, zarówno organizacyjnego, jak i medycznego.

Pierwszy żywy poszkodowany został odnaleziony jako osoba zagubiona w jaskini. Był splątany, wychudzony, bez widocznych obrażeń. Wdrożono zabezpieczenie termiczne, podano płyny oraz leczenie objawowe. W dalszej części działań poszerzono postępowanie o dożylne podanie płynów, cewnikowanie i monitorowanie diurezy. Był to scenariusz wymagający przede wszystkim oceny ogólnego stanu pacjenta, myślenia o wychłodzeniu, odwodnieniu i długotrwałym przebywaniu w trudnym środowisku.
Drugi poszkodowany znajdował się za zawaliskiem. Dotarcie do niego nie było możliwe głównym ciągiem, dlatego konieczne było wytyczenie i zaporęczowanie drugiej drogi. Według scenariusza poszkodowany przebywał w jaskini od około trzech dni i doznał urazu kończyny górnej po poślizgnięciu oraz upadku z wysokości. Po uzyskaniu dostępu wdrożono leczenie przeciwbólowe, nawodnienie i zabezpieczenie termiczne.
Dodatkowym elementem realizmu było uwzględnienie czynności formalnych związanych z odnalezieniem ofiary śmiertelnej. W scenariuszu pojawił się również prokurator, któremu należało przekazać sytuację i zapewnić bezpieczne wejście pod nadzorem ratowników. Tego typu elementy dobrze pokazują, że realne działania to nie tylko sama medycyna i technika, ale również współpraca z innymi służbami i instytucjami.
Całość pierwszego epizodu zakończyła się dopiero rano, po wyjściu wszystkich ratowników na powierzchnię. Była to długa, męcząca i bardzo wartościowa część ćwiczeń.
Akcja 2 – Jaskinia druga
Drugi epizod rozpoczął się już po zakończeniu pierwszego. Tym razem scenariusz zakładał kobietę po upadku z wysokości w jaskini. Zespół znajdował się w pobliżu, więc działania rozpoczęto szybko: szpica medyczna zeszła do poszkodowanej, a pozostali ratownicy przygotowywali stanowisko do ewakuacji.

Stan poszkodowanej był ciężki. Z opisu medycznego wynikało, że była to kobieta w wieku około 20 lat, po urazie czaszkowo-mózgowym, z anizokorią i wyciekiem krwi z prawego ucha. Reagowała jedynie na ból. Parametry wskazywały na bardzo poważny stan ogólny: znacznie przyspieszony oddech, bradykardię, niską temperaturę oraz bardzo wysokie ciśnienie.
Wdrożone postępowanie obejmowało zaawansowane działania medyczne: podanie TXA dożylnie, 3% NaCl, wentylację wspomaganą workiem samorozprężalnym, zabezpieczenie dróg oddechowych rurką nosowo-gardłową, a przed transportem również ketaminę oraz konikotomię. Następnie poszkodowana została zapakowana do noszy NEST, ewakuowana na powierzchnię i przekazana ZRM.
Ten epizod szczególnie mocno pokazał, jak dużym wyzwaniem jest prowadzenie zaawansowanej opieki medycznej w środowisku jaskiniowym. Samo wdrożenie procedur to jedno, ale utrzymanie ich podczas ewakuacji, w ciasnej przestrzeni i przy transporcie linowym, to zupełnie inny poziom trudności.
Wnioski z perspektywy medycznej
Ćwiczenia dały też bardzo konkretne obserwacje praktyczne, które z pewnością przełożą się na kolejne działania i przygotowanie sprzętu.
Bardzo dobrze sprawdziły się laminowane karty, ale tylko wtedy, gdy były czyste. W warunkach błota zwykły marker szybko przestaje być użyteczny, dlatego przed rozpoczęciem dokumentowania trzeba zadbać o możliwość wytarcia powierzchni.
Kolejny ważny wniosek dotyczy pakowania sprzętu medycznego. Znacznie lepiej działają wcześniej przygotowane zestawy zadaniowe, na przykład komplet do założenia dostępu dożylnego spakowany w jednym woreczku. Sprzęt noszony luzem w worku lub w kilku saszetkach bardzo szybko generuje bałagan i wydłuża czas działania.
Podczas procedur jałowych bardzo przydatne okazały się dodatkowe jałowe serwety, którymi można obłożyć miejsce pracy i ograniczyć zabrudzenie sprzętu. W warunkach jaskiniowych takie drobiazgi robią ogromną różnicę.
Dobrze sprawdziło się również ogrzewanie płynów przez poprowadzenie drenu od kroplówki przez termos z ciepłą herbatą. To proste rozwiązanie zadziałało lepiej niż próby ogrzewania przy użyciu ogrzewaczy chemicznych.
Jednym z najważniejszych wniosków była kwestia wentylacji podczas transportu linowego. Wentylacja mechaniczna bez respiratora, prowadzona w trakcie ewakuacji, jest ogromnym wyzwaniem i wymaga bardzo dobrego planowania. Kluczowe jest wcześniejsze zabezpieczenie dróg oddechowych oraz takie zorganizowanie transportu, aby poszkodowany przez cały czas miał przy sobie osobę odpowiedzialną za ten element opieki.
Pojawiły się też uwagi stricte sprzętowe. Ogrzewacze typu ready heat wymagają ostrożnego magazynowania i transportu, bo nawet niewielkie uszkodzenie opakowania może doprowadzić do ich przedwczesnego uruchomienia. Mata samopompująca nie okazała się rozwiązaniem optymalnym pod względem izolacji termicznej w stosunku do objętości i masy. Lepszym kierunkiem może być zimowy materac dmuchany. Z kolei dobrze dociągnięte pasy kaptura noszy NEST całkiem skutecznie wspierają stabilizację odcinka szyjnego.
Podsumowanie
To były ćwiczenia długie, wymagające i bardzo realistyczne. Przećwiczyliśmy poszukiwania, poręczowanie, opiekę nad poszkodowanymi w trudnym terenie, działania formalne związane z ofiarą śmiertelną, a także zaawansowaną medycynę i ewakuację pacjenta w stanie ciężkim.
Najważniejsze jednak jest to, że poza samym „wykonaniem scenariusza” udało się zebrać wiele praktycznych doświadczeń, które można wykorzystać w przyszłości — zarówno podczas kolejnych szkoleń, jak i w realnych działaniach.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w przygotowanie i realizację ćwiczeń. Tego typu szkolenia naprawdę pokazują, jak ważna jest współpraca, przygotowanie i konsekwentne budowanie kompetencji całego zespołu.
