Lata >2019

1. Rok 2019  – 16 sierpnia Jaskinia Śnieżna

               W dniu 15 sierpnia 2019 roku rozpoczęła się w Jaskini Śnieżnej, wyprawa taterników jaskiniowych  z Sekcji Grotołazów Wrocław.  Celem eksploracji było sprawdzenie połączenia Przemkowych Partii z korytarzami Białej Wody. Sześciu grotołazów dotarło na II biwak, skąd dwójka wyszła do Przemkowych Partii. Niedługo później pozostali wyszli do Białej Wody. 16 sierpnia wieczorem  korytarz w Przemkowych Partiach, którym dwójka zmierzała do miejsca działań , został zalany. Koledzy od strony Białej Wody oczekiwali do rana 17 sierpnia. O 17.00 powiadomili TOPR.  Jeszcze w tym samym dniu rozpoczęła się  akcja ratunkowa. Ratownicy przez 12 dni  próbowali dotrzeć do uwięzionych grotołazów. 29 sierpnia około wieczorem docierają do nich. Niestety nie żyją.

15 sierpnia 2019– czwartek

Około godziny 20, sześć osób wchodzi do jaskini. Zmierzają do Suchego Biwaku, gdzie mają odpocząć.

16 sierpnia 2019– piątek

Około godziny 15.00 Daniel oraz Józek wyruszają w stronę Przemkowych Partii. Pozostała czwórka wyrusza trzy godziny później do Białej Wody. Mają sprawdzić połączenie pomiędzy tymi partiami jaskini. Po 21.20 Daniel stwierdza, że nie mogą wrócić, ponieważ korytarz został zalany. Co pół godziny sprawdzają poziom wody.

17 sierpnia 2019– sobota

Około 2.00 czwórka grotołazów idzie na Suchy Biwak, skąd po 10 godzinach wychodzą do otworu by wezwać TOPR. TOPR otrzymuje zgłoszenie około 17.00.  O 19.00 pierwsza grupa ratowników wchodzi do jaskini. Razem z Michałem (członkiem wyprawy) idą w stronę Białej Wody. Około 23.00 dochodzą w miejsce gdzie wcześniej kontaktowali się z uwięzionymi grotołazami. Niestety nie ma kontaktu głosowego. TOPR dysponuje ratowników. Ratownicy budują system wentylacji , aby móc zwiększyć ilość wybuchów. W nocy naczelnik mając już informację od ratowników działających w jaskini, prosi o wsparcia grupy strażaków , którzy wcześniej szkolili się wraz z ratownikami TOPR oraz ratowników HZS, którzy również brali udział w szkoleniach jaskiniowych organizowanych przez TOPR.

18 sierpnia  2019– niedziela

Około godziny 3.00 Michał z ratownikami idzie do Przemkowych Partii, aby ocenić możliwość dotarcia do nich od tamtej strony. Podejmują decyzję o braku możliwości działań od strony Przemkowych. . Główny front  to poszerzanie szczelin przez które był kontakt głosowy. W godzinach wieczornych do jaskini wchodzą ratownicy z HZS, ratownicy górniczy z CSRG z Bytomia. W nocy działa 26 ratowników.

19 sierpnia 2019 – poniedziałek

Prace strzelnicze są kontynuowane. Ratownicy muszą czekać kilka godzin na oczyszczenie korytarzy z gazów.  Do Zakopanego docierają ratownicy z KGHM. Ich sprzęt zostaje częściowo zaakceptowany( kamera i wentylator). Po wymianie ratowników w jaskini działa 12 ratowników, którzy skupiają się na działaniach pirotechnicznych. Nocne działania w jaskini prowadzi 19 ratowników. 

Andrzej Ciszewski  w wywiadzie z Renatą Wcisło dla Dziennika Zachodniego powiedział :

„ -Bardzo prawdopodobne jest to, że to odcięcie zostało spowodowane tym, że do jakiegoś miejsca gdzie następował normalny grawitacyjny odpływ wody, dostała się pewna ilość cząstek stałych czyli jakieś gliny czy żwiru i ten naturalny odpływ wody został, albo całkowicie albo częściowo zatkany, w związku z tym ten syfon który powstał nie opróżnia się.”

20 sierpnia 2019– wtorek

Pojawiła się informacja o przewiewie w Partiach Przemkowych. Trwa budowa sytemu wentylacji. W jaskini działa grupa kilkunastu ratowników. Po godzinie 18 śmigłowiec transportuje kolejną 9-cio osobową grupę ratowników, którzy będą działać w nocy.

21 sierpnia  2019– środa

Dwie osoby spoza TOPR-u (PSP oraz KAGB), z których jedna wcześniej brała udział w akcji, weszły do jaskini. Około 9-tej  zostały wyprowadzone z jaskini przez TOPR. Działania pirotechniczne oraz usuwanie kamiennego gruzu są kontynuowane. W jaskini działa kilkunastu ratowników.

22 sierpnia 2019– czwartek

Po godz. 6-tej śmigłowiec w kilku lotach przewozi 11-tu ratowników pod otwór jaskini. Przed 9-tą ratownicy wchodzą do jaskini. Mają za zadanie zabezpieczenie obrywu i wymianę lin, które zostały zniszczone przez samoistny obryw. Około 22.00 pada informacja, że znaleziono ciało pierwszego z uwięzionych.  Ratownik nie dotarł do poszkodowanego, ale na odległość, wzrokowo stwierdził, że nie żyje.

Do akcji ratunkowej w Tatrach, podczas której próbowano uratować dwóch grotołazów, którzy zaginęli w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, chcieli przyłączyć się m.in. ratownicy z HGSS, czyli chorwackiej służby ratownictwa jaskiniowego. Kiedy usłyszeli o wydarzeniu TOPR, spakowali plecaki i oświadczyli, że są gotowi pomóc. Załatwili także ministerialny samolot, żeby przylecieć do Polski. Czekali tylko na sygnał, by ruszyć do akcji.

Pomoc zaproponowali również ratownicy z organizacji Speleo Secours z Francji. Zarówno oni, jak i chorwacka grupa ratowników to specjaliści w swojej dziedzinie, którzy brali udział w wielu zakończonych sukcesem akcjach ratunkowych. Jak podaje Polsat News, deklarację pomocy ratownikom TOPR złożyli także ratownicy jaskiniowi z Włoch, Rumunii oraz Słowenii.

23 sierpnia 2019– piątek

Około 11.00 Naczelnik TOPR poinformował, że zmuszeni są założyć, że obaj uwięzieni nie żyją i zmienia charakter akcji z ratowniczej na akcję w celu wydobycia zwłok. Koledzy zaginionych chcą wznowienia akcji w trybie pilnym.

– Staramy się skontaktować z kancelarią premiera, by premier Mateusz Morawiecki wpłynął na zmianę decyzji naczelnika TOPR o zaniechaniu akcji poszukiwawczo-ratowniczej po drugiego z naszych kolegów – powiedział prezes Sekcji Grotołazów Wrocław (SGW) Mirosław Kopertowski.

„TOPR przez wiele dni prowadził skomplikowaną akcję ratunkową, a my w napięciu oczekiwaliśmy rychłego uwolnienia naszych przyjaciół. Informacje napływające z Tatr nie pozwalają nam dłużej trzymać się nadziei na szczęśliwe zakończenie. Szczególnie w obliczu tak trudnej do zrozumienia decyzji TOPR o zaniechaniu akcji ratunkowej. Pomimo nie odnalezienia jednego z naszych kolegów TOPR wycofuje się z działań w jaskini i nie dopuszcza innych organizacji ratowniczych przebywających na miejscu” – napisano w stanowisku członków SGW.

Marek Wierzbowski w rozmowie z  Bolesławem Breczko z wp.pl, fragment:

„-Wiem, że pirotechnicy musieli robić kilkugodzinne przerwy pomiędzy strzałami. To ze względu na obawy, oberwania się skał i zawalenia tunelu?

-Nie, to ze względu na rosnące stężenie tlenku węgla. Ta zalana rura, która uwięziła grotołazów prawdopodobnie zatamowała też ciąg powietrza. Dlatego na dół znoszone były wiatraki, które miały przyśpieszyć wyrzucanie tlenku węgla z partii, w których pracują pirotechnicy. Wiem, że teraz ciąg się odblokował i mogą strzelać częściej.

-Czy to znaczy, że woda mogła opaść?

-Tak mi się wydaje.

-To czemu nikt nie pójdzie trasą, którą weszli grotołazi, żeby sprawdzić, czy da się do nich dojść?

-Nawet gdyby dało się tamtędy przejść, to ewakuacja tą trasą była by niesłychanie trudna albo wręcz niemożliwa. Jest tam pełno pionowych wejść i zacisków, które także trzeba by rozstrzeliwać. W sumie byłoby to ze 150 metrów do rozstrzelenia. Więc nawet, jeśli woda opadła, to ewakuacja możliwa jest tylko od strony Białej Wody. Oczywiście, jeżeli szybko nie uda się dotrzeć do uwięzionych od strony Białej Wody można spróbować dotrzeć do nich od drugiej strony.”

24 sierpnia 2019– sobota

Rano do zakopiańskiej prokuratury wpływa zawiadomienie o nieprawidłowościach podczas akcji ratunkowej.

24 sierpnia, 10:03: Naczelnik TOPR, Jan Krzysztof, poinformował, że na podstawie zdjęć zrobionych przez ratownika, który był najbliżej zwłok pierwszego z grotołazów – udało się wywnioskować, że obok leży coś, co wygląda na czerwony kombinezon drugiego z nich.

Naczelnik podkreślił, że pewności nie ma, ale prawdopodobieństwo jest wysokie, dlatego też TOPR musi teraz podjąć spokojniejsze działania, które będą zmierzać do wydobycia ciał. Akcja będzie długotrwała i nie ma pewności, że w ogóle uda się wydostać z jaskini zwłoki grotołazów. Dlatego też najważniejsze jest bezpieczeństwo ratowników.

25 sierpnia 2019– niedziela

Po godz. 7-mej pod otwór jaskini przetransportowano śmigłowcem 7 osób, które tego dnia mają czyścić rejony jaskini z luźnych głazów, tak by nie zagrażały działającym tam ratownikom. Po godz. 14-tej ratownicy wyszli na powierzchnię i zostali śmigłowcem przetransportowani do Zakopanego. Po godz. 18-tej kolejna 6-cio osobowa grupa ratowników została przetransportowana śmigłowcem pod otwór jaskini.

26 sierpnia 2019– poniedziałek

Rano śmigłowcem została przetransportowana pod otwór jaskini Wielkiej Śnieżnej 8-mio osobowa grupa ratowników, którzy przebraniu się i zabraniu sprzętu potrzebnego do dalszych działań, weszli do jaskini. Po godz. 16-tej na powierzchnię wyszła  6-cio osobowa grupa ratowników, którzy wieczorem dnia poprzedniego weszli do jaskini i przez całą noc tam działała.

27 sierpnia 2019– wtorek

Fragment artykułu Bogusława Kowalskiego na łamach goryonline.com

„…Po powrocie do domu nasłuchiwałem doniesień z akcji ratunkowej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Nie zamierzam przyłączać się do kilkudziesięciu milionów ekspertów od eksploracji i ratownictwa pod ziemią. Dla mnie ciekawy jest wątek, który powoli nabrzmiewał, aż wybuchł w postaci skandalu. TOPR akcję ratunkową po odciętych wezbraną wodą grotołazów oparł na siłach własnych, ratownikach górniczych, jednostce ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej z Krakowa oraz ratownikach z Horskiej Slużby. Od początku w gotowości do akcji była Grupa Ratownictwa Jaskiniowego stworzona przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego PZA. Jest to wysoko wyspecjalizowany zespół, który swoje umiejętności zdobywa między innymi na szkoleniach we Francji w ramach ECRA (European Cave Rescue Association).

Pomimo deklarowanej gotowości, TOPR nie skorzystał z pomocy, argumentując swój sprzeciw przepisami prawa, a ściślej mówiąc Ustawą o ratownictwie i bezpieczeństwie w górach. Przybliżając temat chodzi o odpowiedzialność prawną za osoby uczestniczące w akcji ratunkowej, ewentualne odszkodowania i, w razie najgorszego, rentę dla ratownika lub jego rodziny. Te kwestie w przypadku służb sformalizowanych uregulowane są prawnie, „cywile” takim przepisom nie podlegają.

Warto pamiętać, że jesteśmy sobie potrzebni nawzajem. Ze środowiska wspinaczy i grotołazów rekrutowani są ratownicy TOPR-u. A później oni sami podnosząc swoje umiejętności wspinają się, schodzą do jaskiń – w których praca zespołowa jest istotą działalności pod ziemią. Dla nas ratownicy to nie tylko koledzy, ale też komfort psychiczny wynikający z faktu, że w razie potrzeby zrobią oni wszystko, żeby wydostać nas z opresji. Dlatego tak ważna jest debata i ustalenie zasad współdziałania, a przede wszystkim wykorzystania wysokiej klasy specjalistów z Grupy Ratownictwa Jaskiniowego. Liczę, że gdy emocje opadną, pomimo wszystko dojdzie do tych bardzo potrzebnych rozmów. ”

28 sierpnia 2019– środa

Po godz. 7-mej pod otwór jaskini została przetransportowana śmigłowcem 7-mio osobowa grupa ratowników którzy po 7.30 weszli do jaskini.

Jaskinia Wielka Śnieżna – komunikat PZA, fragment.

„Zarząd Polskiego Związku Alpinizmu, Komisja Taternictwa Jaskiniowego i Grupa Ratownictwa Jaskiniowego odcinają się od wniosku o wszczęcie postępowania, który został złożony w prokuraturze przez osobę prywatną, w sprawie działania Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Jaskini Wielkiej Śnieżnej.

Chcemy podkreślić, że akcja w Wielkiej Śnieżnej jest ogromnym wyzwaniem dla całego środowiska i instytucji ratowniczych. Stoimy na stanowisku, że tak złożona akcja ratownicza powinna być punktem wyjścia do dyskusji na temat zasad i możliwości współdziałania w przyszłości.”

29 sierpnia 2019– czwartek

Przed godz. 8-mą pod otwór jaskini przetransportowano śmigłowcem  9-cio osobową ekipę ratowników, którzy tego dnia mieli działać w jaskini. W drodze powrotnej do Zakopanego przetransportowano ratowników, którzy od poprzedniego dnia działali w jaskini.

30 sierpnia 2019– piątek

Po godz. 8-mej pod otwór jaskini przetransportowano śmigłowcem 10-cio osobową ekipę ratowników a drodze powrotnej na pokład zabrano ratowników, którzy od poprzedniego dnia działali w jaskini i przetransportowano ich do Zakopanego.  O godz. 19.40 ratownicy działający w jaskini dotarli do ciał grotołazów. Rozpoczęto transport ciała pierwszego grotołaza do  głównego ciągu w Białej Wodzie. . Po 23-ciej przetransportowano tam ciało drugiego grotołaza. Ratownicy, po odpoczynku rozpoczęli wychodzenie na powierzchnię. 

31 sierpnia 2019– sobota

Po godz. 10-tej kolejna 7-mio osobowa ekipa ratowników została przetransportowana śmigłowcem pod otwór jaskini, którzy wkrótce weszli do jaskini i rozpoczęli tam działania.  Przed godz. 17-tą na powierzchnię z jaskini wyszli dwaj  ratownicy, którzy wykonali powierzone im działania. Zostali zabrani na pokład śmigłowca, który wziął kurs na Halę Gąsienicową, skąd do szpitala zabrał kontuzjowanego turystę.  Po godz. 19-tej z jaskini wyszli pozostali działający tam ratownicy, których śmigłowiec przetransportował do  Zakopanego.

1 września  2019 – niedziela

Po godz. 7-mej  pod otwór jaskini w dwóch lotach przetransportowano 10-ciu ratowników, którzy po godz. 8-mej weszli do jaskini. Po godz. 12-tej śmigłowiec przewozi pod jaskinię dwóch ratowników, z zadaniem wymiany części lin poręczowych, które zniszczył kolejny samoistny obryw skał.  Po godz. 18-tej lot pod otwór jaskini, skąd śmigłowiec zabiera na pokład ratowników i przewozi ich do Zakopanego.

3 września 2019 – wtorek

Prokuratorzy – z urzędu – będą badać sposób przygotowania wyprawy w sprawie „narażenia członków wyprawy eksploracyjnej na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w dniu 15 sierpnia 2019 r. w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach Zachodnich, tj. o przestępstwo z art. 160 § 1 k.k.” – informuje Gazeta Krakowska. Zakopiańska prokuratura już na początku zdecydowała się wyłączyć ze sprawy, kierując wniosek Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. Postępowanie prowadzi Prokuratura w Nowym Targu.

5 września 2019 – czwartek

Około 12.00 Ratownicy kończą transport ciał na powierzchnię. Czekały tam do 17.00 na prokuratora.

9 września 2019

Są wstępne wyniki sekcji zwłok grotołazów.

– Dysponujemy bardzo wstępnymi wynikami badania sekcyjnego, z którego wynika, że przyczyną śmierci grotołazów było wychłodzenie organizmu – potwierdza Józef Palenik, szef nowotarskiej prokuratury.

Wcześniej pojawiały się informacje, że przyczyną tragedii może być utonięcie. Wyniki sekcji nie potwierdzają takiej hipotezy.

10 grudnia 2019

Komunikat Zarządu PZA w sprawie zawieszenia działalności Grupy Ratownictwa Jaskiniowego PZA

Pełny tekst: http://pza.org.pl/news/news-pza/komunikat-zarzadu-pza-w-sprawie-zawieszenia-dzialalnosci-grupy-ratownictwa-jaskiniowego-pza

Fragment: „(…)GRJ został zatem powołany jako grupa ratownicza działająca w jaskiniach zlokalizowanych w krajach nie posiadających służb ratowniczych zdolnych do prowadzenia akcji ratunkowych w jaskiniach, a nie jako podmiot konkurencyjny dla profesjonalnych służb ratowniczych. Te uwarunkowania stracili z horyzontu członkowie GRJ domyślnie rozszerzając obszar i zakres swoich kompetencji również do obiektów jaskiniowych w Polsce.

Ta sytuacja rozwijała się już od kilku lat, osiągając swoje apogeum w trakcie trwania akcji ratunkowej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej jesienią 2019. GRJ zgłosił swoją dyspozycyjność i gotowość do podjęcia działań ratowniczych z których TOPR nie skorzystał, co spowodowało frustrację w GRJ i sporej części środowiska jaskiniowego. Tymczasem z przyczyn formalnych TOPR nie miał prawa do zaangażowania Grupy Ratownictwa Jaskiniowego w tej akcji.

W opinii Zarządu PZA szum medialny wywołany przez GRJ i jego członków w trakcie oraz po zakończeniu akcji ratowniczej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, połączony z dużą i nieprzychylną dla TOPR aktywnością w mediach społecznościowych, spowodowały niepotrzebne napięcia oraz wpłynęły negatywnie na nasze relacje z TOPR. Należy także zauważyć, iż aktywność w mediach społecznościowych oraz działania koordynatorów GRJ będących osobami publicznymi, traktowane są przez wiele osób jako tożsame ze stanowiskiem i działaniami Związku.

Kluczowe dla sprawy wydaje się znalezienie rozwiązania dla sytuacji w której aktywni sportowo grotołazi, szkolący się często intensywnie dla prowadzenia akcji ratunkowych w jaskiniach mogą brać udział czy wręcz prowadzić akcje ratownicze w wielu miejscach świata, z wyłączeniem swojego ojczystego kraju i “naszych” jaskiń.(…)”

W rozmowie z redaktorem naczelnym GÓR Piotrem Drożdżem naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Jan Krzysztof podsumowuje wyjątkowy rok w historii Pogotowia – fragment

„-Nie jest tajemnicą, że pomimo tego, że mówisz,  że niewiele można było zrobić, no to wysunęły Ci pewne osoby zarzuty z środowiska jaskiniowego i jesteś w stanie to sobie tak po ludzku wytłumaczyć to znaczy wczuć się w rolę tych osób, że te zarzuty zostały postawione?

 – Trudno mi powiedzieć, tak to  było  bardzo obciążające dla naszych ludzi którzy pracowali tam ciężko i wychodzą z jaskini słyszą,  że nic nie robią,  że jakieś zarzuty pojawiają się, że nie chcą ich uratować, tych potrzebujących pomocy.  To była niesprawiedliwa ocena i też chcę  podkreślić tutaj, mówię to na prośbę wielu przedstawicieli tego środowiska jaskiniowego,  że to nie jest stanowisko środowiska jaskiniowego tylko niektórych osób z tego środowiska.  Każdy ma prawo do tego, każdy ma prawo chcieć sprawdzić czy wszystko zrobiliśmy  z punktu widzenia  formalnego, to rozumiem, natomiast pewna taka zadra czy pewien niesmak delikatnie mówiąc w tej niesprawiedliwej  ocenie wśród naszych ratowników pozostanie, ja myślę,  to będzie musiało dużo czasu upłynąć by wrócić do jakiś spokojniejszych rozmów, a z niektórymi pewnie tych rozmów się nie uda, odbyć, takich merytorycznych, My zawsze staramy się przekazywać wszelkie informacje które mogą być przekazywane, a przede wszystkim pełną informacje zawsze staramy się przekazać najbliższym, rodzinom i ten kontakt jeżeli tylko mamy, w tym wypadku mieliśmy i mamy, takie informacje są w 100% przekazywane, to właśnie najbliżsi, rodzina,  która przeżywa największy dramat w takiej sytuacji musi wiedzieć wszystko,  jak robiliśmy,  dlaczego tak robiliśmy, a dlaczego pewnych rzeczy które gdzieś tam w świecie medialnym się pojawiają nie zrobiliśmy. Takie informacje staramy się przekazywać”

25 marca 2020

Po zbadaniu wypadku i wyprawy ratunkowej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, nowotarska prokuratura uznała, że nikt nie jest winny śmierci dwóch grotołazów. Śledztwo zostało umorzone.

Śledztwo było prowadzone dwutorowo. Badano, czy organizator wyprawy odpowiednio ją zabezpieczył oraz – po donosie osoby trzeciej – czy TOPR udzielił pomocy na tyle, na ile było to możliwe. Więcej o wszczęciu postępowania przeciwko TOPR o nieudzieleniu pomocy grotołazom.

–  Oba zostały zakończone umorzeniem – powiedział Jan Ziemka, prokurator z Nowego Targu odpowiedzialny za sprawę. Śledczy uznali, że akcja ratunkowa została przez TOPR przeprowadzona prawidłowo. – Z kolei w sprawie organizacji wyprawy sprawdzaliśmy samą organizację wyprawy, nieumyślne spowodowanie śmierci grotołazów, a także nielegalne posiadanie urządzeń wybuchowych. Te bowiem zostały znalezione przy zmarłych grotołazach – poinformował prokurator. Sprawa o posiadanie środków wybuchowych została umorzona, bo osoby przy których je znaleziono, zmarły. Śledczy uznali, że organizator nie ponosi odpowiedzialności za nieszczęśliwy wypadek. – Nikt nie może odpowiadać za to, że woda zalała korytarz, który penetrowali. Stąd uznaliśmy, że postępowanie zostanie umorzone.

”Pożegnaliśmy naszych przyjaciół, taterników z krwi i kości, ludzi, którzy żyli pasją i jej poświęcili życie. Danielu, Józku, zostaniecie na zawsze w naszej pamięci!

prezes zarządu SGW, Mirosław Kopertowski”

Źródło:

  1. Kronika TOPR
  2. pza.org.pl
  3. Materiały ze Szczytu Jaskiniowego KTJ PZA 5.10.2019
  4. gazeta.pl
  5. Portal Tatrzański
  6. Góry TV
  7. www.zachod.pl
  8. onet.pl
  9. wp.pl
  10. goryonline.com
  11. Jaskinie 95/2019
  12. sgw.wroc.pl

 

2. Rok 2020 – 3 marca  Jaskinia Czarna

 

Źródło:  Kronika TOPR

Wtorek 03.03.

O godz. 19.30 powiadomiono Centralę TOPR, że podczas eksploracji Jaskini Czarnej przez grupę grotołazów jeden z uczestników w okolicach Szmaragdowego Jeziorka doznał urazu barku. Współtowarzysze wyprowadzają go na powierzchnię.  Po godz. 20-tej z Centrali na Pisaną i dalej pod otwór wejściowy wyruszyła 8-mio osobowa ekipa ratowników. Przed 21.30 ratownicy dotarli pod otwór wejściowy, spod którego przetransportowali kontuzjowanego grotołaza do drogi w Dol. Kościeliskiej skąd karetką      TOPR  po północy przetransportowano go do szpitala.

Źródło:  Relacja uczestnika wyprawy

Celem akcji był trawers jaskini czyli przejście z otworu 1 do 3. Grupa 12 osób dotarła do Jeziorka Szmaragdowego. Poszkodowany miał za zadanie zaporęczowanie trawersu liniowego nad jeziorkiem. Podczas wspinaczki do pierwszych punktów asekuracyjnych, obsunął się kilkadziesiąt cm i obciążył dynamicznie rękę. W wyniku tego odpadnięcia wybił bark (zwichnął staw ramienny). Koledzy bezpiecznie pomogli mu zejść ze ściany tak , aby nie zmoczył się w jeziorku. Podano mu leki przeciwbólowe, usztywniono zwichniętą kończynę, wykorzystano do tego celu bandaże oraz regulowane stopki. Zabezpieczono go również termicznie  ( kurtka puchowa, folia NRC). Po tym rozpoczęto transport metodami auto-ratowniczymi z powrotem do otworu 1. Pomógł im w tym sprzęt awaryjny jaki mieli ze sobą tj. bloczki, dodatkowe karabinki, utrudniało niestety brak zaporęczowania jaskini, które likwidowali za sobą oraz minimalne ilości lin których zazwyczaj nie bierze się dużo na tego typu akcje. W czasie transportu ogrzewano poszkodowanego przy pomocy folii oraz świeczek. Dopiero po pokonaniu Komina Węgierskiego mogli podzielić się na dwa zespoły i wezwać pomoc. Grupa która miała za zadanie zaporęczowanie odcinków po drodze do otworu i przede wszystkim Studni Zlotowej powiadomiła TOPR po 19. Grupa z poszkodowanym dotarła do otworu około 21. Ważnym aspektem tej akcji jest decyzja o transporcie technikami auto-ratowniczymi. Pierwsza kwestia to stan poszkodowanego który na to pozwalał oraz to co ważne , sam poszkodowany zgodził się na to, doznał wcześniej takiego urazu. Drugą był czas. Oczekiwanie na pomoc do godzin wieczornych i transport mógłby okazać się gorszym rozwiązaniem pod kątem stanu poszkodowanego oraz czasu przebywania w jaskini. Trzecia kwestia to umiejętności kolegów. Tutaj nie było problemów, ponieważ znali techniki auto-ratownicze oraz ratownicze. Posiadali apteczki.

 

3. Rok 2020 – 4 lipca Jaskinia Czarna

Źródło:  kraków.tvp.pl

Trzech grotołazów utknęło w Jaskini Czarnej w Tatrach

Trzech grotołazów utknęło w Jaskini Czarnej w Tatrach. Ratownicy TOPR całą noc prowadzili akcję ratunkową. Poszkodowani wyszli z jaskini o własnych siłach przy asekuracji ratowników.

Do centrali TOPR zgłoszenie telefoniczne o problemach grotołazów dotarło o godz. 23.30 w sobotę. Według zgłoszenia nie wróciła trójka grotołazów, którzy wybrali się na eksplorację Jaskini Czarnej. Kiedy została przekroczona tak zwana godzina alarmowa, do której eksploratorzy mieli wyjść na zewnątrz, czterech ratowników udało się tam, by sprawdzić, co się wydarzyło.

„Okazało się, że w jaskini nie doszło do żadnego wypadku, tylko grotołazi z przyczyn technicznych nie poradzili sobie z trudnościami tej jaskini. Czwórka ratowników pomogła grotołazem wyjść na zewnątrz, a cała akcja zakończyła się w niedzielę po godz. 9” – mówił ratownik dyżurny TOPR Andrzej Maciata.

Grotołazi utknęli w tak zwanej Studni Smoluchowskiego. Eksploratorzy wybrali odwrotny kierunek wędrówki niż zazwyczaj podejmują inni. Zazwyczaj do studni Smoluchowskiego zjeżdża się na linie na dół, a trójka grotołazów wspinała się do góry tym fragmentem jaskini. Studnia Smoluchowskiego znajduje się mniej więcej w połowie Jaskini Czarnej.

Według ratowników akcja minionej nocy nie była zbyt skomplikowana. Jak powiedział ratownik, najtrudniejsze akcje jaskiniowej to te, w których konieczny jest transport poszkodowanych ciasnymi korytarzami. W tym przypadku grotołazi nie doznali żadnych urazów i wyszli z jaskini o własnych siłach przy asekuracji ratowników.

Źródło: Archiwum TOPR

Sobota 04.07.

Na Centralę wezwano ekipę ratowników, którzy zaczęli przygotowywać się do wyprawy jaskiniowej. Ponieważ do godz. 1.00 speleolodzy nie dali znać , że wyszli z jaskini, na Halę Pisaną wjechała 5-cio osobowa ekipa ratowników, którzy po godz. 2.30 weszli do jaskini licząc na to, że napotkają niedaleko otworu wyjściowego grotołazów. Ratownicy doszli do Sali Św. Bernarda. Tam napotkali grotołazów. Okazało się, że nic im nie jest, tylko zatrzymały ich trudności w jaskini. Postanowili zawrócić i wyjść otworem na Halę Upłaz, ale wcześniej pościągali liny i nie byli w stanie wydostać się na powierzchnię. Ratownicy pomogli im wyjść z jaskini co trwało do godz. 7.20.

Niedziela 05.07.

Po godz. 8-mej z Centrali wyjechała  4-osobowa ekipa ratowników,, z zadaniem zabrania sprzętu pozostawionego przez ratowników, którzy idąc w kierunku grotołazów poręczowali jaskinię licząc, że będą wracać z grotołazami do wylotu na Hali Pisanej. Te działania trwały do godz. 14.40.

Źródło:  Relacja uczestnika wyprawy

Pierwotnie zespół składał się z czterech osób z których tylko jedna była wcześniej w rejonie studni Smoluchowskiego. Niestety podczas podejścia do otworu, źle się poczuła i zrezygnowała z dalszego udziału w akcji. Pozostała trójka zdecydowała się na kontynuowanie założonego celu. Zmierzali z otworu 3 do 1. Z racji nieznajomości okolicy Jeziorka Szmaragdowego i braku planu jaskini, na podstawie podań słownych, rozpoczęli wspinaczkę w niewłaściwym miejscu (tuż za jeziorkiem). Po spędzeniu w tym miejscu kilku godzin zorientowali się o błędzie, jednak było już za późno na próbę wspinania dopiero co znalezionej Studni Smoluchowskiego. Postanowili wrócić tą samą drogą. W wyniku przeciągającej się akcji, a co za tym idzie zmęczenia, nie udało im się pokonać Progu Latających Want. Z racji przekroczonej godziny alarmowej postanowili nie ryzykować i zaczekać na pomoc.

 

4. Rok 2021 – 4 stycznia Jaskinia Marmurowa

Źródło: Archiwum TOPR

Przed godz. 22-gą powiadomiono Centralę TOPR, że podczas wychodzenia z Jaskini Marmurowej w kierunku otworu wyjściowego, taterniczka doznała urazu stawu kolanowego. Wraz z partnerem wyszli na powierzchnię i powoli zaczną schodzić w kierunku szlaku, ale potrzebna będzie pomoc, gdyż taterniczka odczuwa ból. Z Centrali na Zahradziska wyjechało 16-tu ratowników, którzy przed 23.30 spotkali poniżej Polany Upłaz schodzących taterników. Tam po udzieleniu I pomocy ranną włożyli do noszy i znieśli na Zahradziska, skąd samochodem przetransportowali ją do szpitala. O godz.1-szej ratownicy powrócili na Centralę.